sobota, 10 grudnia 2016

#034 "Jak powietrze" - Agata Czykierda-Grabowska

Jakiś czas temu było dosyć głośno o pierwszej, polskiej powieści New Adult, czyli książce Agaty Czykierdy-Grabowskiej Jak powietrze. Opis mnie nie powalił na kolana, toteż postanowiłam nie wydawać pieniędzy na zakup tej pozycji, jednak gdy nadarzyła się okazja aby zapisać się do Book Touru organizowanego przez Poligon Domowy, nie wahałam się ani chwili i postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście jest to tak fantastyczna lektura.




Tytuł: "Jak powietrze"
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: OMGBooks

Co przedstawia historia opisana w Jak powietrze? Główną bohaterką jest Oliwia, studentka pochodząca z bardzo dobrej rodziny. Na pozór niezwykle szczęśliwa dziewczyna, której nie brakuje niczego - ma w końcu chłopaka, przyjaciół, pieniądze... Jej życie wydaje się idealne. Pewnego dnia los płata jej figla i stawia przed nią chłopaka z zupełnie innego świata. Dominik mieszka w jednej z gorszych dzielnic warszawskiej Pragi i zajmuje się młodszym rodzeństwem. Pomimo młodego wieku pracuje i stara się zapewnić dzieciakom jak najlepszy dom.

Zdarzenie wydaje się przypadkowe - Oliwia potrąca Dominika, a następnie pomaga mu dotrzeć do szpitala. Tam okazuje się, że chłopak ma złamaną nogę, a niemożność opuszczenia szpitala zmusza go do szantażu - dziewczyna musi mu pomóc, jeśli nie chce aby sprawa trafiła na policję. Po pewnym czasie obydwoje uświadamiają sobie, że nie mogą bez siebie żyć, że wzajemnie się dopełniają. Tylko czy taka miłość ma jakąkolwiek szansę by przetrwać?..
W końcu poczuła, jak samochód w niego uderza, a on upada wprost po koła. Mijały kolejne sekundy, a ona wciąż siedziała w aucie, nie mogąc się poruszyć. W jej sparaliżowanej strachem głowie kołatała jedna myśl: Boże! Zabiłam go.
Na początek muszę Wam powiedzieć, że niezwykle rzadko sięgam po książki z gatunku New Adult. Jest to taki pośredni nurt, pomiędzy typową literaturą dla nastolatek, a literaturą dla dorosłych. Najczęściej dotyka on sfery erotyki, opisując ją jednak w luźny i otwarty sposób. Bohaterowie często zmagają się z demonami przeszłości, toteż New Adult bardzo często sięga po ciężkie tematy, tj. gwałt, pedofilia, molestowanie itd..

W Jak powietrze znajdziemy wszystkie te elementy i to w bardzo dużej ilości, a ponadto praktycznie cały czas będziemy błądzili przez tematy miłosne. Przez niemalże całą lekturę czułam się, jakbym czytała typowy romans, wiecie przypadkowe spotkanie, spojrzenie w oczy i... Bum! Wielka miłość!

Nie jestem w stanie rozsądzić, czy jest to wada, czy też zaleta. Generalnie nie jestem w stanie ocenić tej książki. Czytając ją, nie mogłam się od niej oderwać, jednakże jestem świadoma wielu wad, jakie posiada i które zdecydowanie wpływają niekorzystnie na odbiór całej historii. 

Bohaterowie są... dziwni. Tak, to chyba najlepsze słowo. a rozumiem, że to książka i pewne rzeczy tutaj musiały ulec zmianie, jednak czy ktokolwiek w prawdziwym życiu po godzinie znajomości będzie głęboko zakochany w drugiej osobie? I to znajomości, która rozpoczęła się od potrącenia autem i szantażu. Ale co tam, że Oliwia i Dominik prawie ze sobą nie rozmawiali, tuż po spotkaniu obydwoje byli zachwyceni oczami tej drugiej osoby i czuli niesamowite przyciąganie do niej... 
To nie doskonałość była piękna, to te nie do końca idealne elementy, takie jak mała blizna na linii szczęki i lekko zadarty nos, stanowiły kwintesencję jej urody...
Zarówno Dominik, jak i Oliwia mają swoje własne demony przeszłości. U Dominika są to tematy ciężkie, związane z wychowywaniem się w domu dziecka i wieloma krzywdami. Oliwia natomiast nie potrafi zaznać szczęścia po pewnym wydarzeniu. W dodatku autorka, niczym Adam Mickiewicz w Dziadach, posługuje się oniryzmem i wprowadza nam wizje senne. Szkoda tylko, że w przypadku historii Pani Agaty nie wprowadzają one tutaj jakiś znaczących informacji. Można by wysnuć z nich tylko tyle, że los chce aby Oliwia była z Dominikiem, a autorka chce poużywać stwierdzenia "jak powietrze" kilka razy więcej, niżby było możliwe bez nich.


Oliwia chwilami bywa irytująca, ale generalnie nie mam jej zbyt wiele do zarzucenia. Jej postać jest stosunkowo dobrze zbudowana, chociaż nie jest idealnie. Kilka rzeczy zdecydowanie można by poprawić. Dominik jest natomiast niesamowicie uroczy. Wiecie, to taki typ chłopaka, który poświęcił się dla rodziny, nigdy nie miał dziewczyny i wszystko w sferze miłosnej jest dla niego nowe. Z jednej strony jest takim nieporadnym chłopcem w kwestii miłości, a z drugiej opiekuńczym, odpowiedzialnym młodym mężczyznom, który stał się ojcem dla rodzeństwa. No ideał!
Dzieciaki przeżyły zbyt wiele okropności w swoim krótkim życie, żeby znowu ktoś miał je rozczarować albo sprawić im zawód. Wiedział, że nie jest w stanie chronić ich przez całe życie, ale dopóki są bezbronne i kompletnie od niego zależne, zrobi wszystko, żeby nie stała im się krzywda.
Czy sprawić komuś zawód to aby nie jest synonim słowa rozczarować? xD

Taką bardzo pozytywną częścią książki jest rodzeństwo Dominika, czyli cudowne bliźniaki Hania i Kacper. Urocze dzieci, które zachowują się dokładnie tak jak przystało na ich wiek i są po prostu urocze. Życie ich nie oszczędzało, ale na szczęście mają troskliwego, starszego brata. Nie mogę nie wspomnieć o Łysym z Pragi, czyli takim typowym dresie spod kamienicy Dominika. Łukasz, znany właśnie jako Łysy z pozoru jest takim znanym wszystkim Sebkiem, ale jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że to równy gość. Generalnie ma u mnie szacun. 

Język jakim posługuje się Agata Czykierda-Grabowska jest prosty i przystępny, a jednocześnie ma w sobie coś takiego, że wręcz nie można się oderwać od lektury. Mimo że jest to dosyć gruba książka, można ją spokojnie pochłonąć w jedno popołudnie. Czasami humor bohaterów nie do końca do mnie trafiał, jednak w pewnych momentach na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech. Zaletą jest również to, że narracja prowadzona jest zarówno z punktu widzenia Dominika, jak i Oliwii. Naprzemiennie poznajemy fragmenty historii widzianej oczami dziewczyny i chłopaka.

- (...) A tak przy okazji, to przypomniałam sobie o jeszcze jednej osobie, za którą się stęskniłam.
- Tak? I kto to taki? - zapytał, czując, że za chwilę serce wyskoczy mu z piersi.
- Łysy z bramy.
Zaczęła się histerycznie śmiać do słuchawki, a on omal się nie opluł, parskając głośno, czym zapewne obudził dzieciaki.
W tekście spotykamy wiele bzdurnych tekstów (inaczej nie potrafię tego określić xD), dla przykładu przytoczę tutaj fragment:
Czy to jest w ogóle normalne - myślał przerażony - że na jej widok dostaję takiego kołatania serca? Czy coś takiego nie grozi zawałem, udarem albo chorobą wieńcową?
Cóż, z tego co mi wiadomo to przyczyną choroby wieńcowej jest głównie miażdżyca, więc w jaki sposób widok Oliwii miałby u niego wywołać tę chorobę? Czyżby nasza bohaterka przesyłała jakieś lipidowe fluidy, które zatykały naczynia krwionośne Dominika? Ewentualnie musiałaby stale podnosić mu ciśnienie, bo w sumie nadciśnienie tętnicze w niektórych przypadkach również może prowadzić do choroby wieńcowej. Jest to zaiste interesująca kwestia. 😉 I muszę Wam powiedzieć, że takich smaczków jest w tej historii sporo, ale że nie jestem Pawłem ze Złych Książek, to odpuszczę sobie dokładną analizę. 😉

Czymś co zdecydowanie mnie miło zaskoczyło był epilog. Nie spodziewałam się czegoś takiego i szczerze mówiąc nie jestem pewna, co o nim myśleć. Ma on formę otwartą i być może wprowadza nas do zupełnie innej historii. 

Jeśli chodzi o oprawę to zaskoczeniem była dla mnie dosyć spora liczba błędów w książce. Braki znaków interpunkcyjnych, brakujące wyrazy, zaimki, nielogicznie złożone zdania. Chwilami miałam wrażenie, że książka w ogóle nie była redagowana! Plusem jest jednak kwestia graficzna - okładka bardzo mi się podoba. Szkoda tylko, że jest papierowa i nie posiada skrzydełek - to czyni ją bardzo podatną na zniszczenia...

Generalnie książka ma swoje plusy, jak i minusy. Jeśli szukacie niezobowiązującej, prostej, dosyć słodkiej lektury, która chwilami potrafi jednak zaskoczyć, to zdecydowanie sięgnijcie po Jak powietrze. Gwarantuję, że nie będziecie mogli się od niej oderwać!

Ocena: 7/10

Tak jak wspomniałam już na początku, książkę przeczytałam w ramach Book Touru organizowanego przez Poligon Domowy oraz OMGBooks. Kasiu bardzo dziękuję za możliwość lektury Jak powietrze!








26 komentarzy:

  1. Twój opis pozytywnie zachęcił mnie do tej książki. Od jakiegoś czasu szukam czegoś lekkiego z nutą romansu i zmian, a Twoja recenzja przychodzi jak zbawienie. Dziękuję i pozdrawiam! Niezgodna Streferka z http://tajemniceslow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi niestety ode chciało się czytać, gdy główny bohater podniecał się w momencie, gdy główna bohaterka jadła... fuj :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście chyba pierwszy raz słyszę o tej pozycji i autorce. Twoja recenzja jest zachęcająca, więc być może się skuszę, ale raczej nie w niedalekiej przyszłości. ;)
    Katty

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie kiedyś się skuszę, ale jeszcze nie teraz, lista książek do przeczytania stale rośnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam w planach sięgnąć po tę książkę, ale ostatnio jest wyczulona na różne absurdy w powieściach młodzieżowych, a ten o chorobie wieńcowej skutecznie mnie zniechęca. Tego typu teksty powodują u mnie trudny do powstrzymania śmiech :D Ale może kiedyś, w ramach odstresowania przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że książka równie mocno Cię intrygowała, co irytowała :) Mnie ona przypadła do gustu :) Choć prawda jest taka, że New Adult jest specyficznym kiwrunkiem w literaturze i trzeba być świadomym jego cech, więc książki z tego nurtu albo się po prostu lubi albo nie :)
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli taka typowa książka z gatunku NA. Lubię czasami sobie taki poczytywać, ale czy sięgnę po "Jak powietrze"? Nie wiem. Może kiedyś, przy okazji. Pewnie cholernie denerwowałoby mnie to całe zakochanie się w sobie bez pamięci już przy pierwszym spotkaniu. Nie ogarniam tego, czy autorzy naprawdę muszą się trzymać tych utartych schematów?
    Wybuchnęłam śmiechem, kiedy opisywałaś Łysego, szacun :D
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie, gdzie pojawiła się recenzja książki "Rywalki".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka była bardzo miłą odskocznią i spędziłam przy niej przyjemne, lekkie chwile :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Choroby wieńcowe. Może od czytania też ich dostaniemy? Czas pokaże. Wiele słyszałam o tej książce i chyba się na nią skuszę. Fajnie, ze udało Ci się ją przeczytać razem z innymi. W najbliższym czasie chętnie wezmę udział w takiej akcji.
    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie czytałam książki, ale chciałabym poznać jak to wyszło na naszym rodzimym podwórku. Zapewne podobnie jak i ciebie, mnie także będzie denerwować kilka rzeczy ( a najbardziej chyba ta miłość co wybucha od pierwszego spotkania), ale mimo wszystko chciałabym ją przeczytać. Jestem ciekawa jak to wszystko zostało poprowadzone no i zaciekawiłaś mnie tym epilogiem :)
    I muszę napisać, że twoje recenzje czyta się z wielką przyjemnością.
    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi jak większość książek New Adult, ale jestem ciekawa, jak sobie z tym poradziła polska autorka. Muszę przyznać, że nieczęsto sięgam bo rodzimych pisarzy i przez to może omijać mnie wiele fantastycznych historii. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozbawiłaś mnie tym zatykaniem naczyń krwionośnych Dominika przez fluidy. XDD Tak to jest, kiedy ktoś bardziej zorientowany w medycynie od autorki dobiera się do jej książki. Sama pewnie bym nie wyłapała takich nieścisłości, bo z biologią nie jest u mnie najlepiej. :) Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tą książką, ale w sumie, trochę się boję i tak jak Ty, na pewno nie wydałabym pieniędzy na jej kupno. Trochę odstrasza mnie polskie nazwisko autorki oraz tak bardzo nierealne przeogromne uczucie od pierwszego wejrzenia. Bardzo irytuje mnie ten motyw, który niestety pojawia się prawie wszędzie. Przecież w realnym życiu takie rzeczy zwyczajnie się nie zdarzają. Chyba, że to coś ze mną jest nie tak. :D

    Buziaki
    Dominika z BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, mnie już się chyba takie książki przejadły.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo, booktour to super sprawa, zazdroszczę :)
    Co do książki to nie jestem przekonana, bo to nie moja tematyka, ale nasłuchałam się tyle pozytywnych opinii o tej książce, że chyba po nią sięgnę xD
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe nie wiedziałam, że jest taki nurt: New Adult i tak sprofilowana grupa czytelników...mam wrażenie, że się w niej nie mieszczę, ale samo zjawisko czytelnicze mnie zainteresowało :) Tytuł też mocno przykuwa uwagę...mimo że jest totalnie niemarketingowy. Brak redakcji to niestety standard :( Ja ostatnio wsiąkłam w mistyczne kryminały z akcją osadzona w Bangkoku, zresztą dzisiaj napisałam o tym artykuł. Niby zupełnie nie moja działka, a jednak okazało się, że wynalazłam nowego Sherlocka Holmesa ;) Też niestety są błędy w redakcji, głownie razi spolszczanie tajskich nazw, ale książki przetłumaczone świetnie! A to też rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze mówi ąc pierwszy raz słyszę o tej pozycji ale przyjaciółka jest wielką fanką tego typu książek :) Na pewno podrzucę jej linka - myślę, że książka trafi w jej gust :) Ja niestety od kilku lat jestem uczulona na taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. raczej bym nie kupił... chyba nie mieszczę się w grupie docelowej. A, i nawet ja wiem, że od kołatania serca nie dostaje się choroby wieńcowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam w planach i to może nawet i tych bliższych niż dalszych. Mimo jej wad to i tak mnie intryguje xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  19. Zwróciłam uwagę na tę książkę ze względu na tę przepiękną okładkę i również dlatego, że została ona okrzyknięta "pierwszą książkę New Adult, która....(coś tam pochlebnego) :D Miałam ją w planach przeczytać i również teraz twierdzę, że kiedyś ją tam przeczytam, ale jak to będzie-nie mam pojęcia.

    Boję się tych nielogicznych zdań, gdyż z doświadczenia wiem, że potrafią one być nie do wytrzymania! A do tego zajeżdża mi tu takim typowym schematem- bogaty dzieciak-biedny dzieciak: BUM! Kochamy się!

    No cóż, będę musiała przeczytać i zobaczyć, co ta książka ma mi do zaoferowania.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam o tej pierwszej polskiej powieści New Adult, zamierzałam ją przeczytać, ale jeszcze się do tego nie zebrałam. Ogólnie staram sie unikać tego gatunku, stanowczo te ksiazki do mnie nie przemawiają... jednak ostatnio dalam szansę pewnej powiesci wlasnie z tego gatunku''Never never'' i ogromnie mnie zawiodła i teraz juz jestem prawie pewna, ze nie sięgne wiecej po te ksiazki:) Mimo to, bardzo ciekawa recenzja;)
    Pozdrawiam;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka raczej nie dla mnie, nie przepadam po prostu za książkami z gatunku New Adult ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. "Czyżby nasza bohaterka przesyłała jakieś lipidowe fluidy, które zatykały naczynia krwionośne Dominika?" SKISŁAM XD
    W życiu tego nie tknę, choć ma naprawdę dobrą okładkę. Już sobie wyobrażam swoją recenzję tego tworu xD
    A czytałam już naprawdę wiele fragmentów "Jak powietrze" i jakie tam cuda się działy, to się w pale nie mieści.
    Podziękuję zdecydowanie. Zresztą nie lubię romansideł ani obyczajówek, jak wiesz zresztą :D
    Ściskam :*
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam tę książkę w planach ♥ Jestem jej bardzo ciekawa :D

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Ola, mój kochany Biol-chemku <3 umarłam z tej choroby wieńcowej :') prawie tate obudziłam bo sie chichrac zaczelam. Na szczęście zakłuciło mnie jego chrapania.
    Szczerze? Chciałabym to przeczytać wyłącznie dla okładki xD bo historia sama w sobie jakoś... No nie, to nie może być nic nowego czy tam oryginalnego, a ja takowych książek szukam póki co. Ale jak mnie najdzie na stereotypową miłość, to biere w ciemno!
    Kuzwa ja nie trawię książek kaleko wydanych. Co to było... Jeny, nie pamiętam już w czym, ale ostatnio miałam ochotę pozaznaczać wszystkie błędy kolorowym markerem i wysłać książkę do wydawnictwa z dopiskiek " radzę zwolnić korektora tekstów" ... Masakra!
    A bzdurne teksty by mnie chyba do białej gorączki doprowadziły <3 no i nie lubię polskich imion <3 miodzio, książka dla mnie xD
    Buziak! ;*
    Q.

    www.doinnego.blogapot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Zostaw po sobie chociaż maleńki ślad - będzie to +100 do motywacji! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.