niedziela, 5 lutego 2017

#037 "Czy wspominałam, że Cię kocham?" - Estelle Maskame

Witajcie Robaczki 💫

Jeśli uważnie śledzicie mojego bloga, to zapewne zauważyliście, że ostatni okres to czas w którym królują u mnie Book Toury. Yeah, zapisywałam się do nich pół roku, a teraz wszystkie zleciały do mnie w jednym czasie - po prostu magia! Dzisiaj ponownie zapraszam Was więc na opinię pozycji, którą przeczytałam w ramach akcji Podaj dalej, czyli książka w podróży organizowanej przez blog Spojrzenie na kulturę.


Tytuł: "Czy wspominałam, że Cię kocham?"
Tytuł oryginału: "Did I Mention I Love You?"
Autor: Estelle Maskame
Cykl: Dimily tom #1
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Feeria Young

Szesnastoletnia Eden Munro po rozwodzie rodziców zamieszkała z matką. Ojciec przez całe trzy lata nie szukał z nią żadnego kontaktu, dlatego dziewczyna jest mocno zdziwiona, gdy po tak długim okresie czasu dzwoni do niej z propozycją spędzenia u niego wakacji. Nastolatka decyduje się na podróż do serca Kalifornii, aby w Santa Monica spędzić osiem tygodni u boku ojca i przybranej rodziny - macochy i trójki braci. W nowym miejscu Eden zaznaje życia, jakiego dotychczas nie znała - razem z koleżankami odwiedza szalone imprezy na których również pojawia się jej najstarszy brat, Tyler. Tajemniczy buntownik intryguje dziewczynę, która również nie jest dla niego całkiem obojętna... Czy zakazane uczucie ma szansę przetrwać?

Trylogia Dimily posiada niezwykle dobrą opinię w sieci, dlatego postanowiłam po nią sięgnąć. Pomimo że obawiałam się, że jest to taki typowy, schematyczny twór z Wattpada (tak, autorka początkowo publikowała tę książkę na tej platformie), ale stwierdziłam, że taki ogrom pozytywnych opinii nie bierze się z niczego. Coś dobrego musi być w tej książce. Uwierzcie mi, nic nie zapowiadało tej tragedii jaką otrzymałam, podczas lektury, nawet opinie poprzednich uczestniczek akcji. 

Nie wiem od czego zacząć tę opinię, tak aby nie wyszła zbyt ostra, dlatego na początek ponarzekam troszkę na wydawnictwo i sposób wydania tej pozycji. Stwierdzenie, że jest kiepskie to spory eufemizm. Bo wiecie, ja rozumiem, książka ta podróżowała do kilku osób, ale raczej z reguły wydania ze skrzydełkami są lekko sztywne i nie widać na nich każdego, najlżejszego zagięcia. Tu niestety jest inaczej. Drugą kwestią jest błyszczącą folijka na okładce. A raczej jej prawie całkowity brak. Jak już napisałam, rozumiem, że książkę czytało kilka osób, ale ta błyszcząca warstwa, chroniąca okładkę nie powinna się tak łatwo zdzierać. 

A! Prawie bym zapomniała! Treść nie jest wolna od błędów interpunkcyjnych, czy też innych drobnych pomyłek, ale najbardziej uderzył we mnie moment, gdy nagle zamiast Tylera, pojawia się Taylor. 😥 Rzadko spotykam się z tak wyraźnymi błędami, ale najwidoczniej ktoś przysnął w trakcie korekty... 😉
"Próbowałam się uśmiechnąć. Rozciągnąć usta jak najszerzej, żebym nie musiała tłumaczyć, dlaczego się krzywię. Zawsze łatwiej się uśmiechnąć."
Skoro już ponarzekałam na wydanie, nadszedł czas na bohaterów. Zacznijmy więc od naszej głównej bohaterki - Eden Munro. Ostatnio pisałam Wam, że Stella, bohaterką Niebezpiecznych kłamstw może kandydować do pozycji najbardziej irytującej bohaterki roku. Teraz zmieniam zdanie. Eden znacznie bardziej zasługuje na ten tytuł. Jest to taka bohaterka, której opis spotykam w co drugiej opowieści o historiach z Wattpada. Wiecie, grzeczna dziewczynka, cholernie zakompleksiona, chociaż jest piękna, ale oczywiście nie wierzy w siebie i dopiero jej prawdziwa miłość musi ja w tym uświadomić.

Serio, ile można? Czy naprawdę ciężko jest stworzyć coś chociaż odrobinę bardziej oryginalnego? Eden ma manię na punkcie swojej tuszy. Praktycznie nic nie je (hmmm.... może podciągniemy to pod promowanie anoreksji?), w każdej wolnej chwili biega, ale i tak uważa, że jest pulchna. Co z tego, że w pewnym momencie pożycza sukienkę od laski o cudownej figurze i bez problemu się w nią mieści. I tak jest pulchna. 
"Cóż, może Tyler jest irytujący, Tiffani niegrzeczna, a ja pulchna, ale przynajmniej moja sukienka nie klei się do mnie tak, jak tych dwoje klei się do siebie."
Kolejny w kolejce jest Tyler, niegrzeczny buntownik, który obraca się w złym towarzystwie. Pije alkohol, ćpa, ma wypasioną brykę, łamie wszelkie zasady... Jednak w głębi duszy jest inny. I widzi to tylko i wyłącznie nasza główna bohaterka. Wait! Czy to nie zabrzmiało jak typowa opowieść z Wattpada?! Ba! Powiem Wam, że w pewnym momencie postać Tylera skojarzyła mi się z niezwykle popularnym Christianem Greyem:
" - Eden - mówi - gdybyś jeszcze nie zauważyła, jestem kompletnie popieprzony."
Hmm... Kolejne skojarzenie do twórczości E.L. James pojawiło się gdy natrafiałam na powtórzenia. Wiecie Ana cały czas przygryzała wargę, bądź też Christian sprawiał, że zaniemówiła, Tyler sprawiał natomiast, że Eden ciągle miała "gardło wyschnięte na wiór". 😪

Pozostali bohaterowie również nie są szczególnie dobrze wykreowani. Jak to bywa w tego typu historiach mamy tam damską grupkę w której znajdziemy popularną sukę, która jest królową w towarzystwie, oraz oczywiście jej troszkę normalniejsze przyboczne. W męskim gronie spotkamy oczywiście gościa, który tylko i wyłącznie zalicza kolejne panienki oraz jednego typowego, uroczego chłopaka z sąsiedztwa.


Jak widzicie większość tej historii przypomina typową dramę ze stereotypowego Wattpada. Nie jestem fanką tego portalu, raczej sama nie czytam stamtąd zbyt wiele treści, ale mam sporą grupkę znajomych, którzy streszczają mi te cudeńka, więc jestem nieźle obeznana w tym świecie. Wiecie, mamy złego chłopaka, który imprezuje, pali, pije oraz normalną, cichą dziewczynę, która uważa, że jest brzydka i gruba, chociaż tak naprawdę jest śliczna i szczupła. On początkowo źle ją traktuje, ale ona i tak w pewnym momencie uświadamia sobie, że go kocha. Ot tak, po prostu, co z tego, że kilka stron wcześniej jeszcze go nie lubiła. To przecież prawdziwa miłość.

Troszkę mi przykro, bo w sumie z tego co napisałam wynika, że jest ta książka to jedno wielkie zło, ale muszę przyznać, że czytało mi się ją niezwykle przyjemnie. Wiecie, jest to dosyć płytka historia, która muska trudne tematy, ale tak w zasadzie opiera się na wypracowanych schematach, które dla mnie są już po prostu śmieszne i lekko irytujące. Nie mam jeszcze osiemnastki, a wygląda na to, że wyrosłam z młodzieżówek. 

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wielu osobom ta powieść może się spodobać, bo jest to lekka lektura, idealna na chwilę relaksu, ale... Ale jakoś przy takich książkach budzi się we mnie taki Paweł ze Złych Książek i po prostu muszę wytknąć wszystkie te absurdalne sytuacje. Inaczej bym tego nie zdzierżyła. 😉

Ocena: 3.5/10

Kochani, najmocniej Was przepraszam za taką długą przerwę na blogu... Praca, szkoła i wyjazdy w ferie sprawiły, że byłam kompletnie pozbawiona czasu wolnego... Ale staram się wziąć w garść. 😉
Co u Was słychać? Co nowego? Co mnie ominęło?
Zostawcie linki do siebie na pewno niedługo wpadnę! ❤

13 komentarzy:

  1. Jeśli mnie pamięć nie zawodzi to o książce słyszę pierwszy raz, ale po Twojej opinii stwierdzam, że raczej się nie skuszę, aby po nią sięgnąć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja też się pozapisywałam do Book tourów i będę czytała w najbliższym czasie. Gorzej, bo jak teraz Poczta tak podrożała...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba podziękuję :) Wyrosłam już chyba z takich książek, a jest tyle lepszych, że szkoda marnować czas na coś tak schematycznego i płytkiego. Szkoda, że trafił Ci si taki tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie ciągnęło mnie do tej serii i raczej nie mam zamiaru jej przeczytać. I to faktycznie takie typowe fanfiction, których pełno w sieci, a którymi ja już również rzygam, za przeproszeniem. Dlatego nie, dziękuję :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    www.bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie gustuję w takich książkach, więc i tak bym nie sięgnęła, ale dzięki Tobie w 100% zniechęciłam się to tej książki i dobrze, bo wydaje mi się, że to tylko strata czasu i pieniędzy. :)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i mimo że idealna nie była to mi się bardzo podobała :)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  7. Książką już jakiś czas temu czytałam ale raczej miło ją wspominam. Szkoda, że Tobie nie przypadła do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ciągnie mnie do tej serii, a patrząc na ocenę... słusznie :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę nie przepadam za takimi klimatem romansu po miedzy bratem, a siostrą, ale chcę przeczytać to ze względu na dużo płynących zachwytów, które słyszałam chociaż akurat nie z twojej strony, ale to nic. ;)
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że powieść nie skusiła mnie przy okazji premiery i nie prosiłam o nią wydawnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę unikać :)Po co tracić czas...
    Pozdrawiam
    Uwielbiam litery

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę żałowałam, że jestem w tyle z DIMILY, ale teraz zaczynam się cieszyć, że jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też irytują błędy. Na pojedyncze drobnostki mogę przymknąć oko, ale są jakieś granice.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Zostaw po sobie chociaż maleńki ślad - będzie to +100 do motywacji! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.